niedziela, 8 listopada 2020


 

Jesień – dobry czas, jeśli nie jesteś botanikiem,
jeśli buty do wiązania szuka parkietu botwinnik:
jego cień kładzie się wyraźnie na chodnik,
a dalej – drzewa jak ręce, pozostałe bez pieniędzy.
Na niebie bez ptaków łatwo zwycięstwo odgadnę
własnych słów jak: „przepraszam”, „nie będę”,
które uznawane jako poczucie winy i mody,
stają się ciemnoszare w końcówce pogody.
Wszystko będzie lepsze, gdy deszczyk się rozpada,
bo niczego już więcej nie będzie,
tylko pozazdrościć jeszcze sił przesilenia
pijanych, wspomnień i dawnego psychicznego cierpienia.
Zatrzymaj się na chwilę, kiedy ryba umiera
w jeziorze, kiedy przyroda wyjmuje z garderoby
z westchnieniem pogniecione rzeczy i wodzi wzrokiem
w miejscu, zjedzonym przez mole, cerowanym okiem.

Josif Brodski
przełożył Ryszard Mierzejewski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz