Wieje wiatr i biało,
Poszedł w świat znów na całość,
Bo świat to jest king,
Więc zimie dał cynk,
Żeby w sanie wsiadła, ding, ding!
Jedzie więc pani zima,
W ręku bat biały trzyma,
Bo koni ma sześć i muszą ją wieźć,
Żeby na czas zdążyć i cześć.
Bałwan włożył nową czapkę z daszkiem.
Bałwan, czyli zakochany gość.
Wszyscy patrzą na ten jego kaszkiet
I bałwana często bierze o to złość.
Ding, ding to znak, że trza
Puchowe kurtki włożyć na grzbiet,
To wina łyk lub dwa,
Pierzyna ciepła, biała jak śnieg.
To scena żywcem z Andersena
Z łezką słoną u rzęs.
To mądra myśl, że nawet dziś
Wszystko jakiś ma sens.
Razem więc, bałwany
Przecież się tak nie damy,
Bo dusza w nas jest
Bielutka na fest,
Przeczekamy wszystko, co złe...
Andrzej Sikorowski
Poszedł w świat znów na całość,
Bo świat to jest king,
Więc zimie dał cynk,
Żeby w sanie wsiadła, ding, ding!
Jedzie więc pani zima,
W ręku bat biały trzyma,
Bo koni ma sześć i muszą ją wieźć,
Żeby na czas zdążyć i cześć.
Bałwan włożył nową czapkę z daszkiem.
Bałwan, czyli zakochany gość.
Wszyscy patrzą na ten jego kaszkiet
I bałwana często bierze o to złość.
Ding, ding to znak, że trza
Puchowe kurtki włożyć na grzbiet,
To wina łyk lub dwa,
Pierzyna ciepła, biała jak śnieg.
To scena żywcem z Andersena
Z łezką słoną u rzęs.
To mądra myśl, że nawet dziś
Wszystko jakiś ma sens.
Razem więc, bałwany
Przecież się tak nie damy,
Bo dusza w nas jest
Bielutka na fest,
Przeczekamy wszystko, co złe...
Andrzej Sikorowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz