Roztopiło mu się słonko nagle w plusze,
choć powinno obiektywnie wszystko grać.
Transcendentny smutek kładzie się na duszę,
coś dziwnego się zaczyna w chłopie dziać.
W innych krajach nazywają to
„weltszmercem”
i tabletki na to różne muszą brać.
A Słowianin z duszą czystą, rzewnym sercem,
musi na to wstać i komuś w mordę dać.
W mordę dać,
w mordę dać.
Musi komuś w mordę dać.
I dopieroż to okrutne są katusze,
gdy wokoło taka pustka, że psiamać!
Tu on czuje: dać po mordzie komuś muszę,
a tu nie ma, a tu nie ma komu dać.
W mordę dać,
w mordę dać.
Nie ma komu w mordę dać.
To nie musi wcale być antagonista -
taki facet na uboczu może stać.
Bezinteresowna rzecz to jest i czysta -
może nawet on przeprosić i mu dać.
W mordę dać,
w mordę dać.
Przeprosiwszy, w mordę dać.
Jeremi Przybora
niedziela, 6 grudnia 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz