Nasz strach strapienie niejasność zwątpienie
Może ten chleb kamienny dotknięty przez innych
Stanie się miękkim chlebem naszej ziemi
Zaśpiewajmy co jeszcze przez łzy można nucić
I postawmy talerze dla tych co wędrują
Może się któryś zdrowo do nas wróci
I wyciągnijmy ręce...
Niech wszyscy poczują
Że to co we mnie umiera to w innym
Być może jeszcze żyje a co w nim umiera
To we mnie jak w Betlejem zrodziło się teraz
I na świat patrzy gwiazdy spojrzeniem dziecinnym
Nie trzeba życzeń bo i co tu życzyć
Wystarczy kącik chwilka żeby się przełamać
Tym co najbardziej boli i razem policzyć
Bliskich którzy przegrali ale nie chcą kłamać
Zejdźmy się jak na wilię razem podzielimy
Co boli ciebie a co boli innych
Ernest Bryll

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz