Chmury wyszły nam naprzeciw
Zimnym śniegiem pole świeci
Wędrujemy przez to pole
Płomyk mrozu masz na czole
Lisy stoją w progu lasu
Piękny smutek wzrok im zasnuł
I borsuki i niedźwiedzie
Nawet mały jeż nas wiedzie
Tylko chłód, słodki chłód
Powiąże nam ramiona
Tylko las, ciemny las
Wyciąga cienie do nas
Pobiegniemy truchtem szparko
Gdzie zabłysnął dom latarką
Pobiegniemy gdzie z komina
Nową chmurę dym zaczyna
Tylko chłód, słodki chłód
Powiąże nam ramiona
Tylko las, ciepły las
Wyciąga ręce do nas
Więc zanurzmy się w tym lesie
Jak w kołysce i bezkresie
Ścieżką, duktem, przez polanę
Świat to mglisty i nieznany
Tam przed drzwiami nieznanymi
Za którymi jodła dymi
Spoza których jodły pieni
Pożegnamy ust zawieję…
Zimnym śniegiem pole świeci
Wędrujemy przez to pole
Płomyk mrozu masz na czole
Lisy stoją w progu lasu
Piękny smutek wzrok im zasnuł
I borsuki i niedźwiedzie
Nawet mały jeż nas wiedzie
Tylko chłód, słodki chłód
Powiąże nam ramiona
Tylko las, ciemny las
Wyciąga cienie do nas
Pobiegniemy truchtem szparko
Gdzie zabłysnął dom latarką
Pobiegniemy gdzie z komina
Nową chmurę dym zaczyna
Tylko chłód, słodki chłód
Powiąże nam ramiona
Tylko las, ciepły las
Wyciąga ręce do nas
Więc zanurzmy się w tym lesie
Jak w kołysce i bezkresie
Ścieżką, duktem, przez polanę
Świat to mglisty i nieznany
Tam przed drzwiami nieznanymi
Za którymi jodła dymi
Spoza których jodły pieni
Pożegnamy ust zawieję…
Stanisław Grochowiak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz