wtorek, 2 lutego 2021


 

Niby po­to­ki łez za­mar­z­nię­tych,
Po nie­bie lila ja­sno-bla­dem,
Na srebr­nych ża­glach roz­wi­nię­tych,
Ma­leń­kie chmur­ki pły­ną sta­dem.
Lo­do­wym bla­skiem gwiazd pro­mie­nie
Skrzą się nad pola śnież­no-bia­łe
I roz­le­wa­ją w krąg mil­cze­nie
Me­lan­cho­lij­ne, onie­mia­łe.
I ja­kiś po­kój dziw­nie bło­gi
Ogar­nął śnież­ne mgły sre­brzy­ste;
Na sen­ne cha­ty, pola, dro­gi
Mil­cze­nie pa­dło uro­czy­ste.
I za­milkł wiatr, uci­chły szu­my
Ko­ro­ny to­pól szkie­le­to­wej;
Ma­rze­nia peł­ne i za­du­my
W błę­ki­ty pa­trzą nie­me sowy.
I tyl­ko z dala nie­spo­koj­ne
Sły­chać hu­cze­nie, śmig wia­tra­ka;
I duch ze sobą to­czy woj­nę
I w nim, śród ci­szy, wrza­wa taka.

Antoni Lange 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz