poniedziałek, 31 sierpnia 2020


 

W takt da­le­kiej, ryt­micz­nej, prze­cią­głej mu­zy­ki
Ko­ły­szą mnie na słoń­cu zło­te sło­necz­ni­ki.
Nie sły­szę gło­sów ludz­kich, nie wi­dzę dna cha­ty,
Sły­szę tyl­ko me­lo­dię, wi­dzę tyl­ko kwia­ty.
Psz­czo­ły słod­sze od skrzy­piec, dzień słod­szy od mio­du
Zwa­bi­ły mnie w sam śro­dek wiej­skie­go ogro­du
I na­kry­ły ca­łu­nem zło­ci­stej oj­czy­zny,
Przez któ­rą słoń­ce są­czy świę­te opty­mi­zmy.
Od­gro­dzo­ny od świa­ta, za­mknię­ty wśród bla­sku,
Sta­ję się wła­snym cie­niem, co za­stygł na pia­sku
I umie­ram z nim ra­zem pod echo mu­zy­ki,
Za­bi­ty przez ogrom­ne, zło­te sło­necz­ni­ki.
Stanisław Baliński


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz