niedziela, 2 maja 2021


 

Mło­de jesz­cze ga­łę­zie tężą się po­krót­ce
W zie­lo­nej, pniom dla zna­ku przy­da­nej ob­wód­ce.
Kwia­ty, kształt swój pół­sen­nie zga­du­jąc za­wcza­su,
Ni­kłym pą­kiem wkra­cza­ją w nie­zna­ną głąb lasu.
W dali — po­strach na wró­ble prze­sad­nie rę­ka­ty
Z ze­szło­rocz­nym roz­pę­dem chy­li się we świa­ty,
Jak­by chciał paść w ra­mio­na po­bli­skiej cier­piał­ki,
Co na­prze­ciw cień w skró­cie rzu­ca w pia­sek miał­ki
W ob­ło­ku — ob­łok dru­gi na­pu­szy­ście pło­nie.
Wró­bel łeb za­prze­pasz­cza w swych skrzy­deł osło­nie,
Jak g­dy­by na­słu­chi­wał, co mu dzwo­ni w ser­cu?
Świat, zda się, dziś nam na­stał, a na pola szczer­cu,
Gdzie zie­leń swym wy­ro­jem omgli­ła roz­ło­gi,
Bo­cian, pod pro­stym ką­tem za­ła­mu­jąc nogi
I dziób dzier­żąc wzdłuż pier­si do­god­nie, jak cy­buch,
Kro­czy do­ni­kąd, w słoń­ca za­pa­trzo­ny wy­buch,
Co skrzy się, że go okiem zgar­nąć nie­po­dob­na,
We wszyst­kich ro­sach na­raz i w każ­dej z o­sob­na.

Bolesław Leśmian 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz