W okrągłych błotnych miskach
z obcasów i kopyt
lśnią turkusy niebieskie
i chmur heliotropy.
Kałuża płynie z wiatrem -
tu mleczna, tam ruda,
wiosna rynny wyżyma,
lubując się w brudach...
Serce ordynarnieje
i godzi się z błotem,
skoro w nim słońce
usta zanurzyło złote.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz