niedziela, 14 marca 2021


 


Ja nie zdradzam się nigdy przed nikim
że słyszałam zimowe słowiki.
A kiedy?
A gdzie?
Nocą.
W styczniowym bzie.
Bielił się od stóp do głowy.
Jak wiosenny bez.
Jak majowy.
I leciały z niego śnieżne płateczki.
Każdy słowik darł się za dwóch.
I z każdego prószył puch.
Biały puch.
Aż go pełne były rankiem ścieżki.
Ale ja się z tym nie zdradzam przed nikim
bo kto wierzy w zimowe słowiki?

Joanna Kulmowa 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz