Jak mgła snu, jeszcze z oczu zbudzonych nie zwiana,
Przestwór srebrnobłękitna przesłania śreżoga,
Czyniąc świat tajnią cudu bez lica i miana,
Gdzie szeroko oddycha ziemia, jak pierś Bogu.
Niebo ciche jak błogość wieczystej niedzieli
Porywa drzew strzelistość ku swojej swobodzie
Znad łąk, które uskrzydla powietrzny rój pszczeli,
Wyzwalając treść kwiatów w wieść słodką o miodzie.
O, zmysły me! Woniami i światłem się paście!
Rozkosz jest sercem moim, zachwyt mym wezgłowiem!
I zefiry trącają się w szczęścia toaście
Złotymi kielichami jaskrów: rosy zdrowiem!
Leopold Staff
wtorek, 3 sierpnia 2021
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz