Chodzi jesień po lesie,
wydeptuje dróg wiele.
Chodzi jesień po lesie,
płaci złotem za zieleń.
A co ujdzie kawałek,
to przysiądzie na pniaku,
gładzi wrzosy zrudziałe
i coś woła do ptaków.
Chodzi jesień po lesie,
drzewom nisko się kłania,
za nią wiatr liście niesie,
nieba więcej odsłania.
A na niebie wysoko
klucz żurawi szybuje.
Lecą ptaki. A dokąd?
– Tam gdzie lato zimuje.
Tadeusz Śliwiak
wydeptuje dróg wiele.
Chodzi jesień po lesie,
płaci złotem za zieleń.
A co ujdzie kawałek,
to przysiądzie na pniaku,
gładzi wrzosy zrudziałe
i coś woła do ptaków.
Chodzi jesień po lesie,
drzewom nisko się kłania,
za nią wiatr liście niesie,
nieba więcej odsłania.
A na niebie wysoko
klucz żurawi szybuje.
Lecą ptaki. A dokąd?
– Tam gdzie lato zimuje.
Tadeusz Śliwiak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz