Stacyjka Zdrój, miasteczko przy niej -
a nad miasteczkiem widzę tym,
jak niziuteńko niebo płynie,
na którym imię twe pisze dym.
Na rynku zawsze ludniej,
gdy targ przy starej studni.
U wrót plebanii drzemie dziad
i kasztanami sypie wiatr.
Wciąż wracam na stacyjkę białą
pociągiem, który lato wiózł.
Wesołych brzóz go sześć witało -
sześć go żegnało zmartwionych brzóz.
Ze stacji droga krótka -
zielona stara furtka
zaskrzypi cicho: Jak się masz -
podobną kiedyś znałam twarz".
A potem sień - ktoś drzwi odmyka -
głosy wzruszone, twój i mój.
A potem cień i wszystko znika
i już umyka Stacyjka Zdrój...
Jeremi Przybora
12 grudnia 1915 - 4 marca 2004
a nad miasteczkiem widzę tym,
jak niziuteńko niebo płynie,
na którym imię twe pisze dym.
Na rynku zawsze ludniej,
gdy targ przy starej studni.
U wrót plebanii drzemie dziad
i kasztanami sypie wiatr.
Wciąż wracam na stacyjkę białą
pociągiem, który lato wiózł.
Wesołych brzóz go sześć witało -
sześć go żegnało zmartwionych brzóz.
Ze stacji droga krótka -
zielona stara furtka
zaskrzypi cicho: Jak się masz -
podobną kiedyś znałam twarz".
A potem sień - ktoś drzwi odmyka -
głosy wzruszone, twój i mój.
A potem cień i wszystko znika
i już umyka Stacyjka Zdrój...
Jeremi Przybora
12 grudnia 1915 - 4 marca 2004

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz