Późną nocą, jesieni już blisko,
Gdzieś w oddali kwitnie ognisko.
Stoją sierpy powleczone chłodem,
Podciągają kolana pod brodę.
W krąg kobiety siedzą w milczeniu,
Wpatrują się w barwy płomieni.
I tylko czasem ptak jakiś wrzaśnie:
Ja nie zasnę, nie zasnę!
Wszystko jest normalnie poza tem,
Zwykła północ - pożegnanie z latem.
Tak mija ta dziwna godzina,
Gdy się kończy coś, a coś zaczyna.
Antonina Krzysztoń
Gdzieś w oddali kwitnie ognisko.
Stoją sierpy powleczone chłodem,
Podciągają kolana pod brodę.
W krąg kobiety siedzą w milczeniu,
Wpatrują się w barwy płomieni.
I tylko czasem ptak jakiś wrzaśnie:
Ja nie zasnę, nie zasnę!
Wszystko jest normalnie poza tem,
Zwykła północ - pożegnanie z latem.
Tak mija ta dziwna godzina,
Gdy się kończy coś, a coś zaczyna.
Antonina Krzysztoń

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz