sobota, 25 stycznia 2020



Dobranoc, dobranoc, mężczyzno,
Zbiegany za groszem jak mrówka.
Dobranoc, niech sny ci się przyśnią
Porosłe drzewami w złotówkach.
Złotówki jak liście na wietrze
Czeredą unoszą się całą,
Garściami pakujesz je w kieszeń,
A resztę taczkami w pekao.
Aż prosisz, by rząd ulżył Tobie
I w portfel zapuścił ci dren.
Dobranoc, dobranoc, mój chłopie,
Już czas na sen.

Dobranoc, dobranoc, niewiasto,
Skłoń główkę na miękką poduszkę.
Dobranoc, nad wieś i nad miasto
Jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem.
Niech rycerz cię na nim porywa
Co piękny i dobry jest wielce,
Co zrobił zakupy, pozmywał
I dzieciom dopomógł zmóc lekcje.
A teraz tak objął cię ciasno
Jak amant ekranów i scen.
Dobranoc, dobranoc, niewiasto,
Już czas na sen.

Dobranoc, dobranoc, ojczyzno,
Już księżyc na czarnej lśni tacy.
Dobranoc, i niech ci się przyśnią
Pogodni, zamożni Polacy.
Że luźnym zdążają tramwajem,
Wytworną konfekcją okryci
I darzą uśmiechem się wzajem
I wszyscy do czysta wymyci.
I wszyscy uczciwi od rana,
Od morza po góry, aż hen.
Dobranoc, ojczyzno kochana.
Już czas na sen.

Jeremi Przybora

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz