Czas przemija, księżyc gaśnie,
milknie stara sowa.
Grube księgi pełne baśni
na dnie dziupli chowa.
Noc zdmuchnęła gwiazdy w górze
na niebie z atłasu,
bo świt nie chce czekać dłużej,
stanął u wrót lasu.
I już bajki się skończyły
pierwsza, druga, piąta…
krasnoludki gdzieś się skryły
w ciemnych lasu kątach.
Jeden z nich niechcący trącił
leśny dzwonek mały.
Dzyń, dzyń... Dzwonek ciszę zmącił,
obudził las cały.
Ziewnął ptaszek przebudzony,
mrugnął złotym okiem.
Słońce poprzez las zielony
biegnie szybkim krokiem.
Gdzie są czary, gdzie są baśnie,
czy już ich nie będzie?
Wrócą znowu, gdy dzień zaśnie
i gdy noc przybędzie.
Danuta Gellnerowa
milknie stara sowa.
Grube księgi pełne baśni
na dnie dziupli chowa.
Noc zdmuchnęła gwiazdy w górze
na niebie z atłasu,
bo świt nie chce czekać dłużej,
stanął u wrót lasu.
I już bajki się skończyły
pierwsza, druga, piąta…
krasnoludki gdzieś się skryły
w ciemnych lasu kątach.
Jeden z nich niechcący trącił
leśny dzwonek mały.
Dzyń, dzyń... Dzwonek ciszę zmącił,
obudził las cały.
Ziewnął ptaszek przebudzony,
mrugnął złotym okiem.
Słońce poprzez las zielony
biegnie szybkim krokiem.
Gdzie są czary, gdzie są baśnie,
czy już ich nie będzie?
Wrócą znowu, gdy dzień zaśnie
i gdy noc przybędzie.
Danuta Gellnerowa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz